Artykuły

Dowcipy muzyczne


Puzonista zmontował kapelę na sylwestra w jakiejś restauracji. Po graniu właściciel knajpy przychodzi do niego i mówi:
- Panowie, to było genialne! Macie u mnie zarezerwowany kolejny Sylwester!
Na co puzonista:
-Super! To możemy zostawić instrumenty?

Rozmawia ze sobą dwóch muzyków bluesowych:
- Cześć, co słychać?
- A w porządku. Słuchaj nagrałem nowa płytę.
- Wiem.
- Skąd wiesz?
- Kupiłem ją.
- Aha. To ty ją kupiłeś.

Jaka jest różnica miedzy perkusistą, a automatem perkusyjnym?
Automatowi tłumaczy się tylko raz.

Dlaczego dudziarze grając idą?
Żeby uciec od hałasu.

Dlaczego orkiestra nie gra na moście? Bo most to nie instrument.

Dlaczego kura przeszła na drugą stronę ulicy?
Bo za chwilę zacznie siś solo basu.

Podekscytowany Jasiu podbiega do mamy i krzyczy:
- Mamo! Mamo! Jak dorosnę zostanę perkusistą.
- Przykro mi Jasiu. Nie można mieć w życiu wszystkiego, albo chcesz dorosnąć, albo zostać perkusistą.

Dlaczego dudziarze grając idą?
Bo w ruchomy cel trudniej trafić.

Dlaczego metalowcy grają szybko na gitarach?
Bo kiedy człek się spieszy, to diabeł się cieszy.

Jak kłamią muzycy?
Jak z nut!

Pewien sławny dyrygent znany był z tego, że wszystkie koncerty, nawet najtrudniejsze, dyrygował z pamięci. Nigdy nie stawiał sobie stolika, nigdy przed koncertem nie oglądał nawet partytury. Pamiętał każde wejście, każdą frazę doskonale. Jednak przed każdym występem wyjmował z fraka małą, tajemniczą karteczkę, studiował ją uważnie i dopiero zaczynał dyrygować. Nikt nie miał pojęcia, co tam jest napisane. Wreszcie po jednym koncercie w przebieralni udało się znaleźć moment, gdy dyrygent oddalił się, zostawiając frak bez opieki. Muzycy rzucili się i wyjęli karteczkę z tym legendarnym tekstem, który tak dobrze pomaga dyrygentowi opanowywać trudną pracę z utworem. Na karteczce było napisane: "Skrzypce z lewej, wiolonczele z prawej".

W karty grali: Myszka Mickey, Kaczor Donald, dobry altowiolista i zły altowiolista. Kto wygrał? Oczywiście zły altowiolista, bo reszta to postacie fikcyjne.

Na próbie pobili się oboista i altowiolista. Dyrygent przerywa i pyta:
- Panie oboista, czemu Pan go uderzył?
- Bo on mi złamał stroik, Panie dyrygencie.
Dyrygent zwraca się do altowiolisty:
- Czemu Pan mu złamał stroik?
- Bo on mi odkręcił kołek i nie chce powiedzieć który!

Jaś pyta nauczyciela solfeżu:
- Panie profesorze, w którym miejscu na pięciolinii zapisujemy nutkę "z"?
- Ależ Jasiu! Nie ma nuty o takiej nazwie. Skąd ci to przyszło do głowy?"
- Widziałem napis na tramwaju: Do-Re-Mi-Zy.

Jaka jest ostatnia rzecz, jaką mówi perkusista w zespole?
- Hej chłopaki, a może spróbujemy jakiś mój kawałek.

Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
Twoja żona wróci do Ciebie, pies ożyje, a Ty wyjdziesz z więzienia

Spotykają się dwaj muzycy jazzowi i jeden mówi do drugiego:
- Wiesz wydałem płytę!
- Świetnie,a ile sprzedałeś?
- Eee, niewiele - dom, samochód.

Co trzeba zrobić, żeby perkusista przestał grać?
Dać mu nuty.

W szkole muzycznej Edek uczył się gry na skrzypcach. Pewnego dnia przychodzi do szkoły, otwiera futerał na skrzypce, patrzy, a tam karabin. I nagle zaczyna się śmiać. Nauczycielka się pyta:
- Edku, z czego się tak śmiejesz?
- Bo wyboraziłem sobię minę ojca, gdy zobaczy, że poszedł bank rabować ze skrzypcami.

U jednego muzyka była ostra impreza - parapetówka. Nazajutrz kolega, które nie był na imprezie, pyta:
- No i jak?
- Super! Słuchaj, jakie Zenek ma mieszkanie. Okna, drzwi, dywany, kurcze nawet sedes ma złoty.
- Eeeno, nie chrzań - jak to złoty?
- No mówię Ci, chcesz to idziemy do niego i Ci pokażę.
Poszli. Dzwonią do drzwi - otwiera żona:
- Dzień dobry. Jest Zenek?
- Śpi.
- Bo ja chciałem tylko koledze pokazać ten złoty sedes.
- Zeneeeek, wstaaawaj! Przyszedł ten, co Ci wczoraj narobił do waltorni.

Co mówi absolwent Akademii Muzycznej, który nie ma pracy, do studenta Akademii Muzycznej, który dostał pracę?
- Poproszę zapiekankę.

Po próbie opery dyrygent mówi do orkiestry:
- Proszę państwa - jutro wszyscy o pół tonu wyżej.
- A ja, a ja? - pyta się solistka.
- A Pani jak zwykle - nic dodać nic ująć.

Po koncercie do kontrabasisty podchodzi jego żona (nie muzyk) i pyta:
- Słuchaj, czemu oni tak szybko przebierają na tych instrumentach, a ty cały czas trzymasz palec na jednym dźwięku?
- Widzisz kochanie - odpowiedział kontrabasista - bo oni wciąż jeszcze szukają, a ja już znalazłem.

Jasiu leży sobie na trawce i gada pod nosem:
Beethoven nie żyje.
Mozart nie żyje.
Wagner nie żyje.
I ja też się kurcze jakoś źle czuje.

Kto to jest gentelman?
To ktoś, kto umie grać na akordeonie, ale tego nie robi.

W filharmonii miał się odbyć koncert muzyki Pendereckiego. Duża obsada instrumentów. Dlatego jeden trębacz - któremu wypadło ważne spotkanie, poprosił portiera, aby go zastąpił.
- Ależ, panie Robercie - ja nie umiem grać na trąbce, ja tu tylko sprzątam.
- Panie Zenku, będzie Pan tylko trzymał trąbkę, może Pan nawet coś dmuchnąć - nikt nie zauważy - zresztą jest jeszcze czterech innych trębaczy.
Portier zgodził się. Nazajutrz po koncercie trębacz przychodzi do pracy. W progu woła go portier:
- Panie, ale było super - ludzie wiwatowali, brawa się sypały, ale najlepsze, że w trąbkach to siedzieli jeszcze trzej inni portierzy i elektryk. Ale daliśmy czadu!

Koncert się już rozpoczął. Pod ścianą stoi dwóch studentów. Jeden ma lekko obłocone buty, bo biegnąc na koncert, wpadł do kałuży. Drugi jest bardzo zainteresowany, ale nie może sobie poradzić z rozpoznaniem repertuaru, zwraca się więc akurat do tego, który ma brudne buty: - Przepraszam, czy to Glinka czy Gounod? - Nie, proszę pana - odpowiada pierwszy - To zwykłe błoto.

Do puzonisty, po koncercie podchodzi słuchacz:
- Panie, ja jestem ślusarz i strasznie się męczyłem patrząc, jak Pan sobie próbuje poradzić. Panie - to się musi dać wyciągnąć!!!




DJ & SOUND - Poznań, os. Bolesława Chrobrego 5, tel. kom. 501 709 002